Od wieków to najważniejsze święto dla myśliwych. Patronem tego dnia jest święty Hubert, syn księcia Akwitanii, myśliwy, ochmistrz. Legenda głosi, że w Wielki Piątek Hubert ujrzał podczas polowania jelenia z płonącym krzyżem między wieńcami, wtedy myśliwy zmienił swoje dotychczasowe życie. Wstąpił do klasztoru i został biskupem. 100 lat po jego śmierci papież kanonizował Huberta. Dzień świętego Huberta obchodzony jest 3 listopada. To właśnie wtedy w całej Europie świętuje się sezon łowiecki. Samo obchodzenie święta zapoczątkowali myśliwi ardeńscy polujący głównie na jelenie. W dniu świętego Huberta uroczyście dziękowali Bogu za zwierzęta i składali w darze klasztorom pierwszą i dziesiątą sztukę z upolowanej zwierzyny. Bez względu na ocenę i prywatny stosunek do legendy św. Hubert obecnie jest najpopularniejszym patronem braci łowieckiej całej Europy. 3. listopada to święto myśliwych. W tym dniu, na cześć patrona, urządza się najważniejsze, najbardziej okazałe i uroczyste polowanie. Często poprzedzone mszą świętą w intencji przyrody i myśliwych. Bywa, że nabożeństwo celebrowane jest nie w kościele, lecz w terenie, przy śródleśnych kapliczkach, poświęconych właśnie Hubertowi. (W lesie, pomiedzy Miechucinem a Mirachowem koło Sierakowic znajduje się obelisk, kamień pomnik ku czci mojego Taty, wybitnego myśliwego i leśnika, przy którym z okazji święta i rocznic odbywają się takie msze hubertowskie))! Msza Hubertowska to bodaj jedyne nabożeństwo, w trakcie którego w świątyni mogą być obecne zwierzęta, związane z polowaniem: psy, sokoły a nawet konie. Ciekawostką może być to, że w Polsce kult św. Huberta i tradycja polowań hubertowskich są stosunkowo młode. Sięgają XVIII wieku. Przywieźli je do naszego kraju królowie sascy. Pamiątką po postaci św. Huberta jest wizerunek jeleniego wieńca ze świetlistym krzyżem. Pewnym odstępstwem od legendy jest to, że współczesny "jeleń hubertowski" ukazywany jest jako dwunastak. Zwierz, którego widział patron myśliwych, podobno był dziesiątakiem. Poroże jelenia ze świetlistym krzyżem stało się emblematem większość organizacji łowieckich prawie wszystkich krajów europejskich. Jest także godłem Polskiego Związku Łowieckiego. Kto poza Hubertem ? W mitologii starożytnej Grecji opiekunką łowów i zwierzyny była Artemida, ukazywana jako młoda dziewczyna z łukiem, której towarzyszy łania. Starożytni Rzymianie przejęli wraz z kulturą Greków także ich wierzenia. U Rzymian jednak ta sama Artemida zwała się Dianą. W przedchrześcijańskiej Polsce opiekę nad łowcami sprawowała boginka Dziewanna. Obok niej cześć oddawano patronom łowieckim mniejszej wagi - np. Radygostowi, który czczony był przede wszystkim jako bożek gościnności. Pokłony od myśliwych odbierał także bożek Światybor. Hubert miał także konkurentów już w czasach chrześcijańskich. Bliscy myśliwskim sercom byli św. Michał i św. Jerzy. Najsłynniejszy, plasowany tuż za Hubertem, jest jednak św. Eustachy. Śmiało można powiedzieć, że przed ustanowieniem Huberta jako oficjalnego patrona myśliwych tę funkcję w świecie chrześcijańskim spełniał właśnie św. Eustachy. Był on wysokim dowódcą wojskowym w czasach rzymskiego cesarza Trajana. Wspomnieć jeszcze trzeba o patronie sokolników, czyli myśliwych, którzy do polowania wykorzystują specjalnie ułożone, wytresowane ptaki drapieżne. Mowa o św. Bawonie. Bawon był wielkim pasjonatem sokolnictwa. Oskarżono go jednak o kradzież niezwykle cennego sokoła- białozora. Kara mogła być jedna - śmierć. Bawon stał już pod szubienicą, gdy nagle wprost z chmur spłynął na ziemię rzekomo ukradziony ptak. Sokół usiadł na ramieniu Bawona. Był to oczywisty znak niewinności. Bawon, którego do tej pory bogobojnego życia nie wiódł, nawrócił się. Został nawet zakonnikiem. Kanonizowano go szybko po śmierci. Incydent z rzekomo skradzionym białozorem i późniejsza przemiana duchowa sprawiły, że Kościół ogłosił go patronem sokolników.